zdjęcie: pexels.com

Tradycja to tradycja i skoro bohaterem tłustego czwartku jest nasz poczciwy pączek to chyba nie ma sensu z nim wojować. Tym bardziej, że tłusty czwartek rozpoczyna świętowanie ostatnich dni karnawału, czyli ostatków. A zatem w radosnym nastroju świętujmy ten wyjątkowy dzień w roku.

Umiar to najlepsze rozwiązanie

Radzimy jednak zachować umiar, szczególnie jeżeli akurat się odchudzasz lub z powodów zdrowotnych powinieneś ograniczać węglowodany proste i tłuszcze. Jeden pączek to ok. 350 kalorii. Niestety są to tzw. „puste kalorie”. To jednorazowa, duża dawka tzw. cukrów prostych i tłuszczów, często na dodatek tłuszczów utwardzonych.

Pączek pączkowi nierówny

Ten prawdziwy, domowy albo z dobrej, tradycyjnej cukierni powinien zawierać: mąkę, drożdże, mleko, cukier, jajko, masło, konfiturę,  olej lub smalec do smażenia. Niestety pączki kupowane w marketach najczęściej nie mają takiego dobrego składu i można w nich znaleźć między innymi: tłuszcz palmowy (zarówno w glazurze, jak i pączku), utwardzone tłuszcze roślinne, masę jajową lub jaja w proszku, syrop glukozowo-fruktozowy, barwniki, konserwanty, stabilizatory spulchniacze. Lepiej zatem zjeść jednego porządnego pączka (i więcej za niego zapłacić) niż kilka tańszych, ale gorszej jakości.

Coś za coś

Jeżeli zastąpisz np. drugie śniadanie jednym pączkiem w tym wyjątkowym dniu, to nawet będąc na diecie odchudzającej, nie wyrządzisz sobie wielkiej krzywdy. Ale pamiętaj, chwila przyjemności kosztuje: najlepiej solidnie ją odpracuj, np. idąc po południu na godzinny spacer lub nordic walking, basen, rolki albo trening fitness. Na kolację z kolei przygotuj apetyczną porcję warzyw, na przykład w postaci sałatki lub warzyw pieczonych/grillowanych/gotowanych. Wówczas nie ma mowy o jakichkolwiek wyrzutach sumienia.

Czy pączki zjedzone w tłusty czwartek pójdą w boczki?

Niech to pozostanie tajemnicą tej słodkiej tradycji.

Smacznego