Czytaj etykiety, kupuj produkty nieprzetworzone, bądź eko, wybieraj świadomie.  Te i wiele innych, cennych wskazówek i rad słyszymy codziennie. A potem idziemy do sklepu i ….. No właśnie. Okazuje się, że w codziennej gonitwie, ogromnej ilości produktów na półkach, reklamie, która skutecznie „decyduje” za nas, dokonujemy wyborów, które nie mają nic wspólnego z zasadami zdrowego żywienia.

Dlaczego tak się dzieje? Poniekąd już odpowiedziałam na to pytanie: żyjemy w biegu. Większość z nas nie ma czasu na prowadzenie głębokiej analizy i badania składu produktów w trakcie zakupów, które robimy często w drodze z pracy do domu. Kupujemy odruchowo, nieświadomie, intuicyjnie. Raczej przypomina to grę na czas. Szybkim krokiem mijamy alejki, zdobywając kolejne punkty: produkty, które znamy i zawsze kupujemy, produkty, na które akurat mamy ochotę, produkty, które na pewno zjedzą nasze dzieci, no i nie zapominajmy o produktach w promocji (najwyżej punktowane).

Trudności przy wybieraniu produktów w sklepie przysparza nam również wysoka podaż towarów, szum informacyjny i oczywiście bardzo przemyślane kampanie reklamowe. Jak zatem odnaleźć się w gąszczu informacji, marketingu i pokus, jak wybrać ten najlepszy produkt i na dodatek nie zbankrutować?

Oczywiście, jeżeli raz na jakiś czas uda Ci się wygospodarować na zakupy więcej czasu to zachęcam do bardziej wnikliwego zapoznania się z informacjami zawartymi na etykiecie produktu. Zgodnie z obowiązującymi przepisami producent żywności zobowiązany jest do umieszczenia następujących informacji:

  • nazwa rzeczywista produktu. Czasem wystarczy dokładnie przeczytać nazwę, żeby przekonać się czy produkt wyglądający na śmietanę lub masło jest faktycznie tym, za co go uważamy. Ręka do góry kto przez całe lata kupował cukier wanilinowy będąc przekonanym , że to cukier waniliowy?
  • skład produktu (składniki potencjalnie alergizujące oznaczone pogrubioną czcionką lub podkreślone). O tym, jakie wnioski wyciągać z podanego na etykiecie składu napiszę więcej we wskazówkach praktycznych;
  • wartość odżywcza produktu wyrażona poprzez podanie wartości energetycznej: ilości tłuszczu (w tym: kwasów tłuszczowych nasyconych), węglowodanów (w tym cukrów), białka, soli. Często na etykiecie znajdziemy oznaczenie  GDA, które  oznacza Wskazane Dzienne Spożycie (Guideline Daily Amount). Informacje o zawartości poszczególnych składników odżywczych, mogą mieć znaczenie dla osób, które ze względu na stan zdrowia muszą kontrolować dzienną podaż węglowodanów, tłuszczów, białka lub soli. Niektórzy producenci podają zawartość błonnika, jedno- i wielonienasyconych kwasów tłuszczowych albo wybranych witamin, składników mineralnych czy innych składników odżywczych.

Z etykiety dowiemy się również do kiedy możemy dany produkt spożywać oraz w jakich warunkach należy go przechowywać.

Polecam porównywać produkty tego samego rodzaju, ponieważ skład surowcowy jak również zawartość składników potrafi znacznie się różnić. Jeżeli nie masz na to czasu w sklepie z pomocą przychodzą portale takie jak https://czytamyetykiety.pl/ lub https://czytajsklad.com

Co robić zatem kiedy nie mając czasu na wnikliwie analizowanie i badanie jakości produktów chcemy dokonywać rozsądnych wyborów? Oto kilka praktycznych wskazówek:

  1. Składniki na etykiecie produktu są podawane w kolejności malejącej, co oznacza, że na początku wymieniane są te, których jest najwięcej. Warto zwrócić uwagę na zawartość cukru – jeśli znajduje się na początku listy składników, to znaczy, że produkt zawiera go naprawdę dużo. Unikaj takich produktów, chyba, że kupujesz landrynki.
  2. Wybieraj produkty z najkrótszym składem, czyli jak najmniej przetworzone. Jeżeli na etykiecie serka waniliowego dla Twojej pociechy znajduje się ser twarogowy, cukier, śmietanka i naturalny aromat waniliowy to jest to dobry skład. Dla porównania inny serek waniliowy składa się z: ser twarogowy, cukier, syrop glukozowo – fruktozowy, skrobia modyfikowana kukurydziana, substancje zagęszczające: E401, E415, pektyny, aromat, barwnik: kurkumina. To zdecydowanie nie jest dobry wybór.
  3. Co robić kiedy na etykiecie pojawia się symbol E? Po pierwsze nie wszystkie “E” to szkodliwe substancje, np. E160a to karoteny z marchwi, E300 oznacza witaminę C, czyli kwas askorbinowy, a E161b to pozytywnie działająca luteina.

Jeżeli chcesz upewnić się czy dodatek oznaczony E jest szkodliwy, przydatne mogą okazać się aplikacje, np.  „Na talerzu”, “Zdrowie – E numery”, “E-składniki”, „Zdrowe Zakupy”.

Poniżej mała ściąga dla lepszej orientacji w świecie E – dodatków:

E100 – E199 to barwniki

E200 – E299 to konserwanty

E300 – E399 to przeciwutleniacze i regulatory kwasowości.

E400 – E499 to emulgatory, środki spulchniające, żelujące.

E500 – E599 to środki pomocnicze.

E600 – E699: wzmacniacze smaku

E900 – E999: środki słodzące, nabłyszczające i inne

E1000 – E1999: stabilizatory,  zagęstniki i inne

  1. Unikaj produktów z wysoką zawartością cukru i pamiętaj, że cukier niejedno ma imię. Cukier i słodziki mogą występować pod inną nazwą: syrop glukozowo-fruktozowy, fruktoza, dekstroza, galaktoza, glukoza, sacharoza, maltodekstryna, maltoza, mannitol, melasa, sorbitol, słód kukurydziany, sukroza, sukraloza.
  2. Uważaj na chwyty marketingowe pod hasłami: od babuni, ze wsi, naturalny, fitness, healthy, itp. Jeżeli taki produkt przykuje Twoją uwagę najpierw przeczytaj skład.

Udanych zakupów ?

 

Autor: Magdalena Drażba – Dietetyk Gdyńskiego Centrum Zdrowia