Photo by Mae Mu on Unsplash

Wokół spożywania alkoholu w ciąży funkcjonuje wiele nieprawdziwych przekonań i mitów. Ponad 85% badanych kobiet wie o szkodliwości picia w takim stanie, pozostałe matki dopuszczają taką możliwość. Przez media społecznościowe co rusz przetacza się dyskusja na temat picia w okresie ciąży, rodzaju napojów alkoholowych i wielkości dawek „bezpiecznych” dla dziecka. Zdarza się, że szkodliwy wpływ alkoholu na rozwijające się dziecko jest negowany. Przywoływane są wypowiedzi, wręcz zalecenia specjalistów rekomendujących picie. Oto etanol ma być „środkiem wspierającym” matkę w okresach przeżywania przez nią stresu − napięcia emocjonalnego. Ciąża to czas „błogosławiony”, może być jednak także czasem trudnym − czasem rozpaczy, osamotnienia, zmagania się z pytaniem, bywa że najdramatyczniejszym: czy urodzić?

Na to, czy kobieta sięgnie w ciąży po alkohol ma wpływ wiele czynników. Duże znaczenie mają jej wcześniejsze doświadczenia w radzeniu sobie z sytuacjami trudnymi i wyzwaniami życiowymi. Równie ważne są wcześniejsze doświadczenia z samym alkoholem. Wiadomo, że 19% siedemnastolatków upiło się przynajmniej raz w ciągu ostatniego miesiąca. W grupie tej będą osoby, które wcześnie uzależnią się od alkoholu, niezależnie od tego, czy piją piwo, wino czy wódkę.

W Polsce sporo osób uważa piwo za napój chłodzący, wino za „winko”, jedynie wódka zasługuje na „szacunek” i przysługuje jej określenie − gorzała. Kobiety, które zdążyły „zaprzyjaźnić się z alkoholem”, zanim zaszły w ciążę, najczęściej gdy dowiadują się o swoim odmiennym stanie − rezygnują z picia do końca ciąży i nawet dłużej. Ważne jest, w jakim momencie ciąży podejmują abstynencję. Warto, aby każda kobieta wiedziała, że nigdy nie jest za późno na matczyną troskę.

Niewielka grupa ciężarnych to kobiety uzależnione, pijące w sposób destrukcyjny, mające partnerów, ojców dziecka często także pijących szkodliwie, wielodniowymi ciągami. To właśnie ta grupa rodziców zmaga się lub nie z wyzwaniem najpoważniejszym. Próbują oni „pogodzić” rozwój poczętego dziecka z potrzebą picia, będącego ich codziennością. Ci, którzy w porę podjęli leczenie uzależnienia, mają szansę na zdrowe dziecko, pozostali stoją przed niewiadomą. Media prezentują takie sytuacje, epatując widzów, słuchaczy, czytelników liczbą promili odnotowanych u rodzącej kobiety i noworodka. Bywa, że objawy brane za efekt stresu w ciąży, są wynikiem próby odstawienia alkoholu. Przekonanie, że lampka wina rozluźniająca matkę, obniżająca u niej uczucie napięcia, nie będzie szkodliwa dla dziecka, jest wyrazem lekceważenia groźby ogromnego ryzyka.

Badania na zwierzętach wykazały, że nawet sporadyczne picie niewielkich dawek alkoholu jest ryzykowne. Do czynników zwiększających możliwość wystąpienia wad wrodzonych czy nawet obumarcia płodu należą:

  • problemy alkoholowe u ojca dziecka, krewnych − rodziców i dziadków,
  • wieloletnie nadużywanie alkoholu przez oboje rodziców do czasu poczęcia dziecka.

Zalecanie uzależnionej ciężarnej wypicie lampki wina dla rozluźnienia, jest działaniem bezmyślnym i wrogim wobec niej i jej dziecka. Osoba uzależniona, która przerwie abstynencję, może wypijając tylko jedną porcję dowolnego rodzaju alkoholu − uruchomić „efekt domina” i zacząć pić przez wiele dni i tygodni, także w ciąży. Co robić? Rozmawiać o życiu, poczuciu bezpieczeństwa matki i ojca, bezpieczeństwa mieszkaniowego, materialnego, o relacjach z przyszłymi dziadkami; warto znać historię „relacji z alkoholem”, wspierać się w abstynencji, odrzucać mity o piciu, nie osądzać się nawzajem, a próbować się zrozumieć i przyjaźnie wspierać.

Autor: Krzysztof Liszcz

Tekst pochodzi ze strony: ciazabezalkoholu.info/